Szybki werdykt dla niecierpliwych klikaczy
MX Master 4 to bardzo wygodna, bardzo funkcjonalna i bardzo droga mysz biurowa, która dorzuca haptikę i Actions Ring jako nowe zabawki dla power userów. Haptic Sense jest raczej luksusową ciekawostką niż powodem do zakupu, ale całość nadal broni się jako narzędzie pracy, szczególnie przy wielogodzinnej obsłudze wielu aplikacji i urządzeń. Jeśli siedzisz w Excelu, Figma, IDE albo montażu od rana do nocy, ta mysz realnie skróci drogę od mózgu do kursora.
What We Liked 👍
- Świetna ergonomia dla prawej dłoni
- MagSpeed przewija jak turbo-rolka
- Actions Ring dla power userów
- Precyzyjny sensor laserowy
- Multi-device do 3 urządzeń
- Łączność USB-C Logi Bolt i BT
What Could Be Better 👎
- Cena boli bardziej niż klik
- Haptics to raczej gadżet
- Nie do lewej ręki, przykro mi
- Oprogramowanie Logi bywa kapryśne
- Nie wszystkim pasuje śliski chwyt
- Zdarzają się uwagi o trwałości
Haptics, hype i cała reszta: co tu się właściwie płaci
Logitech MX Master 4 wjeżdża na biurko z energią: „Mam haptics, mam Actions Ring, jestem ergonomicznym cudem, zapłać”. I wiesz co? Dla wielu osób to będzie najlepsza mysz do pracy, jaką kupili. Dla innych będzie to po prostu bardzo drogi upgrade z MX Master 3S, który robi prawie to samo. Mamy tu klasyczny kształt rodziny MX, wyraźnie profilowany pod prawą dłoń, z naturalnym nachyleniem i dodatkowymi przyciskami oraz kółkiem pod kciukiem. Kilku kupujących narzeka, że obudowa jest trochę śliska i mysz trudno wygodnie podnieść, więc jeśli nosisz ją po biurku niczym relikwię, miej to w głowie. Ogólna ergonomia jest jednak chwalona: długa praca biurowa, edycja, przeglądanie, to wszystko tu wchodzi gładko.
Pod spodem siedzi sensor laserowy, więc podkładka nie jest obowiązkowa. Łączysz się albo przez Bluetooth, albo przez dołączony odbiornik Logi Bolt USB-C, a Logitech obiecuje 2 razy wydajniejszą łączność dzięki nowemu układowi radiowemu i antenie. W praktyce: większość użytkowników jest zadowolona, choć jedna recenzja ostro narzeka na lag przy obciążonym komputerze i KVM. Czyli magia radiowa nadal przegrywa z kiepsko ogarniętym środowiskiem pracy, niespodzianka. Bateria? Deklarowane 70 dni to typowy Logitech: długo, naładować przypomnisz sobie rzadziej niż o aktualizacji sterowników. Ogólnie: sprzętowo jest bardzo solidnie, jak na tę półkę cenową przystało.
Haptic Sense i Actions Ring: supermoc czy super gadżet?
Gwoździem programu jest panel Haptic Sense i Actions Ring. Marketing mówi: „precyzja, którą można poczuć”. Rzeczywistość: możesz włączyć konfigurowalne haptyczne sprzężenie zwrotne dla określonych działań, skrótów i powiadomień. Czyli mysz wibruje, gdy coś zrobisz, coś klikniesz, coś się stanie. Jeden z kupujących uczciwie nazywa to „bardziej gadżetem niż czymś naprawdę potrzebnym”, i to brzmi jak werdykt dla większości: miłe, czasem użyteczne, ale raczej wisienka na torcie niż fundament zakupu. Jeśli lubisz jasny, dotykowy feedback przy makrach, skrótach albo przełączaniu trybów, będziesz zadowolony. Jeśli liczyłeś na magiczne zwiększenie K/D ratio, przykro mi.
Ciekawszy dla power userów jest Actions Ring. To dynamiczna, konfigurowalna nakładka, która ma dostosowywać się do każdej aplikacji i podsuwać najczęściej używane filtry, regulacje i skróty prosto pod kursor. W tłumaczeniu na ludzki: możesz ustawić różne zachowania przycisków i gestów zależnie od programu. Przeskakujesz między Photoshopem, Excelem, IDE i przeglądarką, a mysz zmienia zestaw tricków razem z tobą. To tutaj zaczyna być widać, za co płacisz, przynajmniej jeśli faktycznie korzystasz z kilku narzędzi zawodowo. Problem w tym, że całość jedzie na oprogramowaniu Logitecha, a to, jak zauważa jeden z kupujących, „jest kiepskie”. Typowe: sprzęt elegancki, soft czasem marudzi, czasem nie wykryje aplikacji, czasem coś się rozjedzie. Power user kupi, poklika, poklnie pod nosem i w końcu sobie to poukłada.
MagSpeed turbo-scroll i życie z myszą za ponad 400 zł
Kółko przewijania MagSpeed to już klasyk w rodzinie MX i tutaj też jest gwiazdą. Logitech chwali się przewijaniem 1000 linii na sekundę i zatrzymywaniem się na pojedynczym pikselu. Czy naprawdę policzysz te linie? Nie. Czy poczujesz różnicę przy przewijaniu długich PDF, kodu, timeline'u w montażu czy niekończących się Exceli? Tak. Tryb zapadkowy do precyzyjnego przewijania, tryb swobodny, który leci jak rozpędzone koło roweru, a do tego działa to bardzo cicho. Tu akurat marketing pokrywa się z rzeczywistością, co w mojej branży jest prawie świętem.
Z dodatków masz 8 przycisków, łączność z maksymalnie 3 urządzeniami, przełączanie jednym kliknięciem, zasięg do 10 metrów, a wszystko to w eleganckiej, grafitowej obudowie. Recenzje są w większości bardzo pozytywne, choć przy takiej skali sprzedaży pojawiają się typowe zgrzyty: jeden użytkownik narzeka na dziwne zachowanie scrolla i problemy z łącznością, inny na skrzypiący lewy przycisk po 2 miesiącach i niezbyt pomocny support. Przy produkcie za około 430 zł takie historie bolą trochę bardziej. A tak, klik jest głośniejszy niż w 3S, co też ktoś zauważył, więc jeśli potrzebujesz absolutnej ciszy w open space, licz się z tym drobnym kompromisem.
Czy ta hapticzna diva jest warta swoich pieniędzy?
MX Master 4 jest dla ludzi, którzy naprawdę żyją przy komputerze: designerzy, programiści, analitycy, montażyści, generalnie każdy, kto odpala więcej niż trzy aplikacje dziennie i umie policzyć, ile czasu dziennie tracą na głupie ruchy myszą. Jeśli wykorzystasz Actions Ring, makra, profilowanie pod aplikacje i docenisz MagSpeed, to ta mysz ma szansę się „spłacić” w produktywności. Haptic Sense jest sympatycznym bonusem, nie powodem do wydania ponad 400 zł, więc nie kupuj jej tylko dla tego efektu. Jeśli używasz zwykłej myszki biurowej za 50 zł i nie widzisz problemu, przejście na MX Master 4 będzie jak teleport do innej galaktyki, ale twoje konto może tego nie przeżyć. Jeśli masz już MX Master 3/3S i nie potrzebujesz bardzo haptics ani Actions Ring, spokojnie możesz skipnąć upgrade i poczekać na MX Master 5 albo lepszą promocję niż skromne -8%.

